Blog na temat malarstwa współczesnego i obrazów prowadzony przez Galerię TouhchofArt

Nie tylko wizerunek własny, czyli kilka słów o portretach w twórczości Jacka Malczewskiego

Jacek Malczewski należy do czołówki naszych rodzimych artystów. Słyszały o nim nawet te osoby, które ze sztuką na co dzień nie mają styczności. Pozycja malarza jest stabilna, jego dzieła znajdują się we wszystkich najważniejszych kolekcjach w kraju, a kolejne prace biją rekordy na aukcjach. Nie od dziś twórca osiąga jedne z najwyższych cen sprzedaży dzieł sztuki polskiej.

Kojarzymy go przede wszystkim z symbolizmem, z tajemniczymi postaciami, kryjącymi mnogość znaczeń lub scenami łączącymi swojski, polski pejzaż z fantastycznymi bohaterami.

Jednak Jacek Malczewski to nie tylko obrazy takie, jak Melancholia lub Błędne koło. Równie istotną częścią jego dorobku są portrety.

Jacek Malczewski, Autoportret, 1925 (domena publiczna, Wikipedia)

Narcyzm na płótnie – autoportrety

Gdy mówimy o portretach w twórczości Jacka Malczewskiego, pierwszym skojarzeniem są zazwyczaj autoportrety, których artysta pozostawił po sobie naprawdę niemało.

Część z nich przedstawiała po prostu dumnego mężczyznę, niektóre pokazywały go jako malarza przy pracy. Istnieje jednak spora grupa dzieł, na których twórca użyczył swojej twarzy Chrystusowi, św. Franciszkowi lub prorokowi Ezechielowi. Stał się dla siebie najlepszym modelem, który przeszedł do historii sztuki w tysiącach różnych odsłon.

Portrety znakomitości ówczesnego świata

Oprócz siebie samego Malczewski portretował też wielu znanych i cenionych ludzi swoich czasów. W jego dorobku znajdziemy choćby wizerunek Władysława Reymonta, Józefa Piłsudskiego czy Jana Kasprowicza.

Zazwyczaj nie są to typowe wizerunki malowane na zamówienie, a raczej dogłębne studium psychologiczne . Malczewski widział człowieka, jego charakter, słabe i mocne strony. Wszystkie te elementy są obecne na płótnach. Artysta często wplatał do portretów również dodatkowe, symboliczne postaci, które uzupełniały sens i dopełniały kompozycji.

Świetnym tego przykładem jest choćby Portret Feliksa Jasieńskiego. Krytyk sztuki patrzy wprost w oczy widza, w dłoniach trzyma tekę, która może być odwołaniem do fascynacji Mangghi kulturą japońską, a zwłaszcza grafiką, lub nawiązuje do „Teki Polskich Grafików”, jak sugeruje Danuta Godyń (kustosz działu rycin, MN Kraków). Po jego bokach znalazły się dwa fauny.

Równie ciekawym dziełem jest Portret Wojciecha Kossaka Belloną. Płótno pojawiło się jakiś czas temu na aukcji w Warszawie. Kolega po fachu Malczewskiego został przedstawiony jako rycerz w pełnej zbroi, u jego boku stoi Bellona, rzymska bogini wojny.

Zamiłowanie do płci pięknej

Symbolizm i mistrzostwo w budowaniu aluzji są widoczne we wszystkich dziełach tego mistrza i klasyka polskiej sztuki. Portrety stanowią tego ukoronowanie – pełne sugestii, niedopowiedzeń i ukrytych elementów układanki do poskładania.

Nie można też zapominać o tym, że Malczewski był również genialnym piewcą kobiecej urody. W jego dorobku znajdziemy olbrzymią ilość portretów kobiecych o wspaniałym wyrazie.

Przebija z nich siła, charakter oraz olbrzymia dawka energii. To prawdziwe kobiety, z krwi i kości, a nie omdlewające mimozy. Są wyraziste i po prostu piękne w swej różnorodności.

***

W portretach Malczewskiego tkwi olbrzymia siła. Artysta równocześnie oddawał cechy portretowanego, zawierał elementy symboliczne, odwołujące się do modela, a także tworzył kompozycje mistrzowskie pod wszystkimi względami malarskimi.

Jego portrety przyciągają i sprawiają, że nie da się obok nich przejść obojętnie.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*