Blog na temat malarstwa współczesnego i obrazów prowadzony przez Galerię TouhchofArt

Beeple. Wizjoner sztuki cyfrowej

Ramka z grafiką w formie 3D, dołączony do niej certyfikat autentyczności. Kod QR umożliwiający interakcję z dziełem i ampułka z włosami twórcy pracy. Takie możliwości oferuje sztuka cyfrowa i NFT – „niewymierne tokeny”, budzące coraz większe zdumienie wśród kolekcjonerów. Chociaż nie można jej kopiować, wiele osób twierdzi, że zdigitalizowane obrazy nie są sztuką.

Noah Davis, marszand z domu aukcyjnego Christie’s: „Jesteśmy w momencie, w którym może nastąpić drastyczna zmiana – zmiana demograficzna, zmiana pokoleniowa – jeśli chodzi o to, co budzi emocje wśród młodszych kolekcjonerów”. Jednym z najważniejszych artystów wykonujących „niewymierne tokeny” jest Beeple.

Mike Joseph Winklemann, bo o nim mowa, urodził się 20 czerwca 1981 roku w North Fond du Lac w stanie Wisconsin. W niewielkiej miejscowości nie ma wielu rozrywek. Mike zna na pamięć rozkład ulic, małych, podobnych do siebie domków. Wolny czas spędza na ulicy, podgląda sąsiadów. Słynie z wyobraźni, która kilkadziesiąt lat później stanie się jego znakiem rozpoznawczym.

Może dlatego, że rodzina chce, by zdobył porządny zawód, Mike zdaje na informatykę. Rodzice oddychają z ulgą, ale tylko przez chwilę. Winklemann marzy o wielkim świecie, dlatego wkracza w świat reklamy. Apple, Nike, Coca – cola, Louis Vuitton nie są jednymi firmami, z którymi współpracuje. Projektuje wizualizacje koncertowe dla gwiazd, tj. Justin Biber czy Eminem.

Jednak największą sławę przynosi mu „Everydays: The First 500 Days”. Na pomysł wpada w maju 2007 roku. Pytany o kulisy pracy, wyjawia: „Powiedziałbym, że jedynym zobowiązaniem jest zrobienie zdjęcia. Projekt Everyday to robienie jednego zdjęcia od początku do końca i umieszczanie go gdzieś w Internecie każdego dnia przed północą. To jedyny rytuał, którego przestrzegam. Poza tym to, gdzie je robię, kiedy je robię, jak długo mam je robić i kto jest obok mnie, kiedy je robię, jest całkowicie podyktowane tym, co się dzieje tego dnia”.

Dodaje: „Ogólnie rzecz biorąc, sztuka to gra liczbowa. Ludziom nie brakuje pomysłów; brakuje im terminów. Kiedy każdego dnia masz termin, nie będziesz miał innego wyjścia, jak tylko wpaść na pomysł. Myślę, że każdy ma w sobie o wiele więcej pomysłów, niż sądzi. Podchodząc do walki każdego dnia, czuję, że można oszukać system, ponieważ kiedy wkładasz dużo pracy, X rzeczy z pewnością zaskoczą ludzi”.

Dla Beeple’a rysowanie staje się niezłą rozrywką, na której postanawia zarobić. Cierpliwie czeka na szansę zaistnienia w świecie sztuki. Ta nadarza się 13 lat później.

Mike’owi sprzyja pandemia, większość kulturalnych wydarzeń, a co za tym idzie aukcje, odbywają się online. A on czuje się w wirtualnej rzeczywistości jak ryba w wodzie. Zmienia się świat i co za tym idzie sztuka. NFT staje się doskonałą alternatywą dla tradycyjnych sposobów inwestowania. W przeciwieństwie do obrazów, rzeźb, grafik i ilustracji „niewymiernych tokenów” nie można kopiować.

Winklemann trafia na żyłę złota. Gdy w marcu 2020 roku świat obiega informacja o sprzedaży „Everydays” za 69 milionów dolarów, kolekcjonerzy łapią się za głowy. Beeple jest zachwycony. Jeszcze żaden znany mu artysta nie zarobił rekordowej sumy w tak krótkim czasie. Postanawia pójść za ciosem. Mówi: „Zdecydowałem, że zrobię co zechcę”.

W grudniu tego samego roku pokazuje kilka mniejszych dzieł, które tylko w trakcie jednego weekendu zarabiają ponad 3.5 miliony dolarów.

Mike rezygnuje ze współpracy z międzynarodowymi koncernami, jego uwagę zajmuje tworzenie nowych cyfrowych grafik. Poświęca im się bez reszty. „Crossroads”, kompozycja ukazująca nagiego Donalda Trumpa po przegranych wyborach, szybko znajduje nowego nabywcę. Beeple zarabia na pracy 6.6 milionów dolarów. Mimo, że suma jest kilkakrotnie niższa od „Everydays”, obecnie drugiego najdroższego dzieła żyjącego artysty, Mike nie załamuje się.

Dzięki oszczędnościom mógłby do końca życia nic nie robić, on jednak tego nie chce. Pytany o rolę sztuki cyfrowej w XXI wieku, Beeple uwielbia nawiązywać do „Mony Lisy”. Chociaż większość osób nigdy nie widziało obrazu na żywo, dzięki licznym reprodukcjom niemal każdy potrafi je sobie wyobrazić.

Mike postrzega „niewymierne tokeny” jak szkice. „To całkowicie nierealne myśleć, że każdego dnia będziesz siadać, być super zainspirowany, mieć trochę czasu na wykonanie dzieła sztuki i mówić: „«O rany, to jest świetne». (…) Narzędzia i sztuczki, które wymyśliłem, przenoszą moje zdjęcia do miejsca, w którym wyglądają na całkiem wykończone, ale dla mnie to naprawdę szkice”.

Pytany o cel jaki mu przyświeca, Beeple odpowiada z pewnością siebie: „Moim celem jest stworzenie czegoś tak dziwnego i nieoczywistego, że zamiast odpowiedzi myślisz tylko o pytaniach”. Sądząc po reakcjach miłośników współczesnej sztuki, Winklemannowi to się udało. Trudno, żeby było inaczej, skoro Mike ma podobne nazwisko do żyjącego w XIX wieku odkrywcy antyku. I choć różni ich wszystko, jedno pozostaje niezmierne. Beeple jest typem wizjonera, który z pewnością wyprzedza swoją epokę.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*