Jaśnikowski Jarosław
Получайте информацию о моих самых новых картинах: Jarosław Jaśnikowski udostępnij >

Информация о художнике:

Биография:

Polski malarz, surrealista młodego pokolenia, urodzony w 1976 roku,
mieszkający we wsi Pasiecznik u podnóża gór Izerskich. Jest absolwentem Głogowskiego Studium Sztuk
Plastycznych gdzie we wrześniu 2001 roku bronił dyplom z malarstwa pod
kierunkiem Telemacha Pilitsidisa. Ma na koncie szereg wystaw indywidualnych:
"Dziedzictwo czwartego wymiaru" - Legnica 1995,
"Gwiezdne dziecko" - Legnica 2000
"Zmierzch czasów" - Legnica 2002
"Imieniny Hermenegildy" - Wrocław 2007
"Morfologia Miłości" - Katowice 2008
"Inne wiatry" - Warszawa 2009
"Przestrzenie współistniejące" - Katowice 2010
... oraz udział w szeregu wystaw zbiorowych.
Jest laureatem nagrody Prezydenta Miasta Legnica za osiągnięcia artystyczne.
W malarstwie Jarka zauważa się spory wpływ sztuki Salwadora Dali,
czy też polskich mistrzów takich jak: W. Siudmak, R. Olbiński, jednak
tematyka podejmowana w obrazach Jaśnikowskiego jest odważną próbą
wizualizacji problemów dnia codziennego i spojrzeniem na nasz świat pod
innym kątem a zarazem ukazania jego wersji alternatywnej. By uzyskać taki
efekt artysta swobodnie zagina sztywne prawa fizyki stając na przekór utartym
stereotypom. Jego wręcz psychodeliczna wizja czasami może przerażać oglądającego,
jednak po głębszym wniknięciu w owy świat alternatywny dostrzegamy w nim wiele
bliskich nam elementów z dnia codziennego.Jaśnikowski poza malarstwem
surrealistycznym ma również w swoim dorobku szereg obrazów o tematyce
Science Fiction i Fantasy.

 

EKSKLUZYWNY WYWIAD Z JAROSŁAWEM JAŚNIKOWSKIM

Artysta urodzony w Legnicy w 1976 roku. Malarstwem zajmuje się od 1991 roku. Pierwsze kroki na swojej drodze twórczej stawia pod kierunkiem Mirosławy Lickiewicz -  legnickiej artystki i pedagog. W tym czasie główną inspiracja młodego artysty jest sztuka Science-Fiction. W połowie lat 90-tych odkrywa twórczość Salwadora Dalego oraz innych surrealistów, natomiast w 1998 roku, pod wpływem wystawy Wojciecha Siudmaka w Legnickim Muzeum Miedzi, jak i spotkaniem z samym artystą, postanawia poświęcić się pracy w takich kierunkach jak nadrealizm, czy realizm fantastyczny. Wywiad z niezwykle zapracowanym Panem Jarosławem udało się przeprowadzić Agnieszce Chwiałkowskiej na chwilę przed wiosenną przeprowadzką Artysty z zamieszkiwanego do tej pory Pasiecznika.

 jj175

Agnieszka Chwiałkowska:
Uważa się Pana za jednego z najważniejszych przedstawicieli realizmu magicznego. Jakie to uczucie kiedy odbiorcy stawiają Pańską sztukę w jednym rzędzie z twórczością Wojciecha Siudmaka, przez którego osobę postanowił Pan poświęcić się akurat takiemu kierunkowi sztuki?
Jarosław Jaśnikowski:
Nie lubię uważać się za jakiegoś z NAJ, po prostu fajnie jest czuć się docenianym i wiedzieć, że to co się tworzy istnieje w świadomości szerokiego odbiorcy. Natomiast jeśli chodzi o Wojtka Siudmaka, to prawda, że dużo zawdzięczam jego twórczości. Wystawa jego prac w Legnicy w 1998 roku była dla mnie wielkim kopniakiem motywacyjnym.
Wtedy też obrałem kierunek w jakim chciałem podążać w swym rozwoju artystycznym.
A. Ch.:
Czym jest dla Pana realizm magiczny?
J.J.:
Najciekawszą, najmniej ograniczającą formą przekazu tego co we mnie siedzi.
A.Ch.:
W pierwszych latach twórczości „odkrył” Pan sztukę Salvadora Dalego – geniusza, który by być w centrum uwagi, był w stanie w trakcie zajęć akademickich uderzyć głową o ścianę, aby wszyscy na niego patrzyli. Czy istnieje granica, której nie byłby Pan w stanie przekroczyć, gdyby chciał Pan być w ciągłym centrum zainteresowania?
J.J.:
Salvador Dali, robił wiele innych znacznie bardziej dziwniejszych rzeczy, by zwrócić na siebie uwagę. Ja mam zupełnie inne podejście do tej sprawy. To moje obrazy mają być w centrum uwagi, one maja mówić za mnie. Ostatnimi czasy jest duże parcie na to, by artyści byli celebrytami, by szokowali, skandalizowali, by ich osoba była na pierwszym planie.
Jednocześnie to co tworzą jest z reguły bardzo słabe. Ja natomiast uważam, że dobra sztuka zawsze się obroni, bez potrzeby robienia tych wszystkich szopek.

 

jj156
A.Ch.:
Steampunk zajmuje ważne miejsce w Pańskiej
sztuce. Czy Les Cités Obscures autorstwa François Schuitena i Benoîta Peetersa, Pierwsza brygadaTobiasza Piątkowskiego lub też jakiś z filmów anime wpłynął na Pańską fascynację akurat tym nurtem?
J.J:
Jeśli od najmłodszych lat jest się fanem filmów i komiksów Science Fiction, a jednocześnie miłośnikiem starych parowozów, sterowców , samolotów i powieści Juliusa Verne to synteza tych zainteresowań musi doprowadzić w końcu do Steampunku. Choć powiem szczerze, że ten nurt jak i sama nazwa jest mi znana od niedawna, przez wiele lat byłem nieświadomy tego, że to co tworzę ma tak sprecyzowaną definicję.
A.Ch.:

Mówi Pan, że jego malarstwo jest podróżą po nieodkrytych światach, co więcej, jak mamy okazję się przekonać – bardzo różnorodnych światach. Czy któryś z nich jest Panu szczególnie bliski?

J.J.:
Myślę, że jest to ciągle jeden i ten sam świat, Świat Nieskrępowanej Wyobraźni, Świat Alternatywny. Odkrywanie jego jest niesamowitą frajdą. Czuję się trochę jak Magellan, tym bardziej, że tak do końca to nie wiem dokąd jutro zawędruję.
A.Ch.:
A co z podróżami poza światem wyobraźni?
J.J.:
No tu już nie jest tak różowo. Świat wyobraźni pochłania mnie całkowicie. Czasami muszę się zmuszać, by zostawić malowanie na kilka dni i gdzieś się wybrać, zazwyczaj dopiero wtedy przychodzi zdziwienie i pytanie dlaczego tego częściej nie robię.
A.Ch.:
Bez względu na to czy kosmiczno-balonową machiną czy steampunkowym statkiem, odbiorca Pańskiej sztuki wyrusza w nieustanną podróż poszukując przygody. Czy ciągłe odkrywanie i poszukiwanie stanowi odbicie Pańskich pragnień z dzieciństwa?

 

J.J.:
Na pewno tak. Ja w ogóle pozwoliłem sobie zachować wiele z dziecka i pewnie dzięki temu czuje się w duchu bardzo młody.
A.Ch.:
Co najcenniejszego odnalazł Pan podczas podróży w swojej wyobraźni?
Upadłe motyle
J.J.:
Sens życia. Ja wiem, że to brzmi bardzo patetycznie, ale gdyby nie ta wyobraźnia, to nie było by mojej sztuki i możliwości
tworzenia. A jeśli nie był bym artystą, to nie wiem kim bym był. Może sprzedawcą okularów słonecznych na ryneczku na
galaktycznej w Legnicy? Przez kilka lat tak zarabiałem i nie ma w tym nic złego.
A.Ch.:
Pańskie obrazy uderzają niezwykle szczegółowym potraktowaniem detalu. Idąc więc tropem zagadnień techniki malarskiej – rysunek czy kolor?
J.J.:
Obydwie te rzeczy. Nie może być dobrego obrazu, bez poprawnie zestawionej kolorystyki, a chcąc malować
hiperrealistyczne prace potrzebne jest dobre przygotowanie w rysunku, jak i również znajomość anatomii, perspektywy,

geometrii i twierdzeń Talesa.

A.Ch.:
Pozostając w kręgu technicznym – czy istnieją jakieś ściśle określone etapy, jakieś schematy, według których wykonuje Pan swoje prace?
J.J.:
To jest tak jak z tworzeniem wszechświata. Najważniejsza jest ta krótka chwila na początku, która nadaje wszystkiemu
sens, ta chwila w której niespodziewanie pojawia się wizja, taka Era Plancka. Potem to już leci samo, szkice koncepcyjne, wybór formatu i szkic na płótnie. Kolejnym ważnym momentem jest dogłębna wizualizacja obrazu, a kiedy już mam wszystko zobaczone, wtedy kończy się sztuka i zaczyna rzemiosło, czyli nakładanie farby.
A.Ch.:
Posągi i machiny zostają w Pańskiej sztuce uczłowieczone. Czy te twarze noszą znamiona jakieś realnej osoby?
J.J:
Zazwyczaj nie, chodzi mi o sam proces uczłowieczania przedmiotów pozornie martwych, ale działa to też w drugą
stronę. Człowiek nabiera cech maszyny lub kamienia. Pozwalam sobie na zacieranie różnicy miedzy właściwościami
materii.
A.Ch.:
Co najważniejszego chce dać Jarosław Jaśnikowski odbiorcy swoich dzieł?

 

Jarosław Jaśnikowski
J.J.:
Wgląd do innego świata. To jest jak tworzenie okien, poprzez które można zobaczyć Świat Alternatywny. Przy czym
nie do końca czuję się architektem tego świata. Bardziej jestem obserwatorem, Opowieściomalarzem.
A.Ch.:
Motyw snu na stałe gości w Pańskiej twórczości. Czy pamięta Pan swój najgorszy koszmar i najpiękniejszy sen?
J.J.:
Najgorszych nie pamiętam, a najpiękniejsze to są te, kiedy pokonuję grawitacje i latam. Lubię też kiedy przyśni mi się ktoś, kto już odszedł. Fajnie jest spotkać się z dziadkiem, zobaczyć jego uśmiech, nawet jeśli odszedł dziesięć lat temu.
A.Ch.:
Którą z swoich wystaw najlepiej Pan wspomina?
J.J.:
Trudno mi wybrać jakąś konkretną, zawsze jest mi miło spotkać się z ludźmi, móc im dać to co się ma najlepszego.
A.Ch.:
Jakie plany dotyczące swojej dalszej drogi artystycznej ma Jarosław Jaśnikowski?

 

J.J.:
Najważniejsze plany związane są z obrazami, jakie chciałbym namalować, a teczka z projektami staje się coraz grubsza. Zapewne też w najbliższych latach bardziej zaangażuję się w tworzenie obrazów stanowiących zwarte cykle. Kręci mnie tematyka historyczna, czy też naukowa, szczególnie kosmologia, fizyka. Fajnie by było pokazać to w formie obrazów. Oczywiście są też plany związane z wystawami, jak i pomysły na ciekawe wydawnictwa, może jakiś album. Zobaczymy.
A.Ch.:
Serdecznie dziękuję za udzielenie odpowiedzi na moje pytania, życzę dalszych sukcesów artystycznych.
J.J.:
Dziękuję.
Lwówek
Rozmawiała: Agnieszka Chwiałkowska | TouchofArt.eu

 

 

REFERENCJE


referencje