Informacje o artyście:

Biografia:

Urodzony w Poznaniu 9.X.1950r.

Studia: Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych w Poznaniu.Dyplom w 1974r. w pracowni: prof. Zdzisława Kępińskiego i prof. Magdaleny Abakanowicz.Brał udział w licznych wystawach min: jest laureatem VIII Festiwalu Sztuki w Zachęcie w 1979r. , laureatem Grand Prix Festiwalu Polskiego Malarstwa w Szczecinie w 1984r, reprezentował Polskę na 41 Biennale Sztuki w Wenecji w 1984r., Polską Sztukę Współczesną w Londynie w 1987r., w Maneżu w Moskwie1987r., w Berlinie, w Arras we Francji 2007r, Polską Sztukę XX Wieku w Muzeum Narodowym we Wrocławiu w 1989r.Prezentował prace w licznych wystawach indywidualnych min. w Narodowej Galerii Sztuki „Zachęta”.W 2009 r. został odznaczony medalem Gloria Artis.

Prace w zbiorach; Muzeum Narodowe Szczecin, Muzeum Narodowe Wrocław, Muzeum Narodowe Kielce, Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowe w Pradze, Muzeum Puszkina w Moskwie, Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze, Muzeum Środkowego Nadodrza w Świdnicy, Muzeum Okręgowe, w Radomiu, Muzeum Etnograficzne w Chojnicach, Muzeum w Bielsku Białej, Pinakoteka Szczecin, Muzeum Śląskie w Katowicach, BWA Warszawa, Kolekcja Teatru Studia Warszawa, Uniwersytet Humboldta, Berlin, Instytut Polski Paryż, Galeria Berlin, Kolekcja miasta Arras, Francja, Kolekcja Deutsche Bank, Wyższe seminarium Duchowne Olsztyn, PROVIDENT Polska SA, UNIBEP. W wielu kolekcjach prywatnych


Iwona Szmelter
Tak mocnych wypowiedzi nie ma wiele w sztuce. Obrazy Andrzeja Fogtt’a należą do tych zjawisk magicznych w sztuce, jakich niewiele, czysto humanistycznych reakcji ludzkich wobec tajemnicy istnienia. 
Przebija w tych obrazach fascynacja i radość z tworzenia, wielu wskazuje na wewnętrzny rytm i energię, wibracje koloru, pobudzenie i przeżycie odbiorcy. Wrażenia obecnie rzadko dostępne wobec wszechobecnej publicystyki w najnowszej sztuce, i szerzej, kulturze. 
Malarstwo to nie jest lustrem, ani naśladowaniem naturalnej rzeczywistości, lecz ekstraktem z przeżycia, stanowi silny poetycko-malarski jej suplement.
 Ładność, estetyka malarstwa nie są jego pełnią, metafizyczny suplement jest postawiony obok malarstwa lub dla jego przezwyciężenia. 
Tego rodzaju malarstwo, wyrażające to co nie wyrażone,  nadaje moc i głębszy sens sztuki. Z żywiołu malarstwa, którego początki są równe z pojawieniem się potrzeby abstrakcyjnego myślenia człowieka, jego pierwszych palet i malunków z ochry, czerwieni i zieleni glinek ziemnych w jaskinii Blombos 100 tysięcy lat temu, wnosimy o mocy tego czegoś co tak trudno nam współcześnie zdefiniować, czyli sztuki. Malarz  „ na krótką chwilę zatrzymał bieg istnienia i stworzył obiekt trwały i niezmienny: z czasu stworzył przestrzeń i zamknął tą swoją przestrzeń konturem, a siła przeżycia nadała temu konturowi kształt pełen ekspresji, stał się ładem, jednością, formalnym odpowiednikiem doznanego wzruszenia” – to sens bycia malarzem wyrażona przez Herberta Read’a. To nie tradycja a siła, moc sztuki sięgająca premiery malarstwa, które powstało u zarania dziejów cywilizacji, sztuki paleolitu.
Dlaczego tak się dzieje, że kolory, podłoże, kilka plam w  niektórych obrazach pozostają tylko kolorami a w innych stają się rasowym malarstwem
 a w jeszcze innych głuchną, są zapisem bez własnej energii i siły istnienia. Ten dźwięk, oddziaływanie i metafizyczny suplement mają tylko niektóre.
 Na czym polega takie zjawisko w malarstwie? Przyzwyczajona do akademickich rozważań wybieram dla malarstwa Fogtt’a analizę bliższą samemu dziełu. 
Żywioł pędzla
 To jest częściowe  wytłumaczenie energii przekazu obrazów Fogtt’a. Obraz jako taki to nie tylko płótno i farby, u  Fogtt’a staje się wystarczająco mocną w ekspresje, całościową formą wypowiedzi. Takie malarstwo, jak to od początku malarstwa owładniającego światem wyobraźni człowieka, jest jedyną i nośną formą przekazu. Najprostsza i najsilniejsza forma malarskiego zapisu, gdzie zagęszczenie koloru i faktury jest odbiciem siły osobowości i klimatu nadanego przez malarza. Co z tą mocą ? Inne pomysły to stwierdzone przy badaniu tzw. ‘nieuzbrojonym okiem’ ( gołym okiem) : Spontaniczność gestu …uroda barwy…organizacja przestrzeni…Trzy razy tak, ale co jeszcze …? Co zatem daje tym obrazom ich metafizyczną moc ? 
Sekret malarstwa 
Czuje się ‘cień ‘ siły dawnych mistrzów a także specyficzny w polskim pejzażu ‘cień Potworowskiego’, poszukiwanie zarazem dynamiczności i skupienia, liryzm ukryty za szorstkim szczegółem, doskonałej formy. Wypowiedź i sposób realizacji malarskiej stosowane przez Fogtt’a mają u podstaw intuicyjny 
odbiór świata, bogactwo autentyzmu i dokonaną przez malarza syntezę. Przekaz o sile uniwersalnego znaku, perfekcyjny technicznie i bogaty w znaczenie. Warsztat dobrego artysty w dawnych wiekach był, na ogół , pilnie strzeżoną tajemnicą. Niektórych sekretów nie rozumieliśmy z perspektywy dzisiejszego 
odbiorcy. Wiem o tym najlepiej pracując przy dziełach sprzed lat. Niektórych sekretów malarskich nie spodziewałam się, że będę miała zaszczyt zrozumieć 
w ich zawiłym budowaniu wielowarstwowego malarstwa. Ich odkrycie mnie onieśmielało, jak niedawno rozwikłana tajemnica „Sądu Ostatecznego”  Hansa Memlinga, powstałego w kontynuacji dzieła wielkiego Rogiera van der Weydena. W przypadku dzieł Fogtt’a zrozumienie ich budowy daje przyjemność niemal haptyczną. 
Doskonałe rzemiosło malarskie jest po prostu faktem, ale tu jest początek przygody z tym malarstwem. W porządku dawnych mistrzów, z wielowarstwowymi 
nakładami kontrastujących w kolorach podmalowań i impastami nakładanej faktury zawarta jest wiedza całego życia malarskiego. Klasycznie i starannie budowane obrazy w technice olejnej, szkice pełne dynamiki, sprawiają, że zbudowane bogate strukturalnie formy malarskie i ich współdziałanie stwarzają 
rodzaj muzyki, nie tylko w uszach technologa. Fogtt pokazuje jak widzi świat; jak demiurg w tych najbardziej szalonych lub jak orkiestrator w tych spokojnych i wyważonych kompozycjach. Analiza specyficznej struktury obrazów nie do końca odda żywioł tkwiący w malaturze, gry i syntaksy barw, 
płaskorzeźbionej prawie faktury, która prowokuje dotykowo. To coś więcej, sekret malarstwa, poczucie dokonanej miary świata. 
Trwanie
To malarstwo jest zawieszone w wiecznym czasie , w którym ceniona jest kultura malarska. Historia sztuki jest zapisem historii nie tyle obiektów, co idei.
 Od pojawienia się instynktu sztuki jej samorodność nie ustaje a przyczyną każdego zjawiska w sztuce jest inne zjawisko w sztuce i myśleniu jej twórcy, a nie natura. 
Malarstwo Fogtt’a, które uprawia od lat 70-tych to rasowe malarstwo, kontynuacja malarstwa tradycyjnego, gdzie powierzchnia płótna pokryta farbą jest 
całkowitą i zamkniętą wypowiedzią artysty, profesjonalne w każdym calu, trwałe w tworzywie,  żywotne w przekazie. Przypisane cywilizacji i jej trwaniu. 
Fenomen sztuki a odbiorca
 Takie płótna spotyka się rzadko, obrazy-znaki, wywołujące przeczucie rozpoznawalnych światów. Nie są zamierzonym efektem ani aktem formalnym. 
W tych najlepszych, pełnych energii obrazach ich wewnętrzne ‘sprawy’ nie wynikają z działań estetycznych, dekoratywnych. Żółcienie na przemian z mroźnym kontrastem, chromy, kadmy, pulsujące zielenie, rozwinięte działanie niebieskiego kobaltu, manganu i żelaza, zielenie i czerwienie, w kontraście i w zgodzie zdają się pozostać sama mocą, jej fenomenalnym zapisem i trwałym śladem. Nadają im własne, tętniące wewnętrzną ekspresją życie. 
Droga od tub z farbami do utworu to  umiejętność, dzięki której „farby, które zaczynają śpiewać’ jak wyrażał to Jacek Sempoliński. To fenomen rozbudzania do życia i przyjmowanie jego wartości, powidoków, prowokacji do doświadczenia odbioru przyrody. Relaks dla nieuważnego oka lub dawka energii dla aktywnego odbiorcy. Konkretyzacja dzieła sztuki przez wrażliwy odbiór. Nie jest to trudne ćwiczenie z fenomenologii obrazu, lecz prawdziwa zmysłowa przyjemność. Odbiór sztuki jest także sztuką. 
 Co z tą mocą
Wraz z odbiorem i pojawieniem się empatii, przeżycia zwanego dawniej rozumieniem sztuki, tkwią narodziny mocy dzieła. Wartościowanie fenomenu oddziaływania dzieł sztuki pokazuje jak nieprzydatne są normy i badania.  Mają zdolność informowania o różnych zagadnieniach, ale ‘moc’, jak w góralskiej kolędzie, 
 pozostaje nietknięta. Sens przysługuje wielu humanistycznym interpretacjom, czynnościom badawczym logicznie różnie  powiązanym z malarstwem. Najbliższa mi  hermeneutyka - dotycząca objaśniania sztuki wskazuje na krąg, w którym obracamy się w trakcie naszego życia. Zatem odbiorca sztuki musi już wcześniej przeczuwać, rozumieć to, co ma być wyłożone. Hans Gadamer wyraził myśl, że zrozumiane może być tylko to, co jest obciążone antycypacjami – nie zrozumiemy nigdy tego, co mamy do zrozumienia, jeśli to potraktujemy jak coś niezrozumiałego. To echo filozofii Martina Heideggera o skuteczności wszelkiej wykładni dostarczającej rozumienia, która powołuje silę skojarzeń. Powstaje ‘kolistość’ poznania a dla widza powstaje sytuacja silnego pobudzenia jego receptorów, odczuwania i empatii. To siła obrazu wynikająca z rodzaju wczucia, jako przeżycia  zbliżonego do współ-autorstwa, które jest wyrazem zrozumienia i przyswojenia wartości dzieła. Fenomenologia sztuki zna takie przypadki, gdy podążamy za komunikatem wysyłanym przez dzieło i nadajemy mu własne znaczenie, potem jako widz mamy przywilej odbioru, prawie niczym ‘stacja odbiorczo-nadawcza’. To inżynieryjne porównanie służy jak listek figowy do ukrycia wstydliwego dzisiaj określenia ‘wzruszenie’. Któż by się do tego przyznał dzisiaj?  To intencjonalne ukierunkowanie rzeczywistości „przeżywania”. Dzieło prowokuje do reakcji, jako odbiorca dokonujemy jego re-witalizacji, stwarzamy je na nowo, następuje konkretyzacja, w której dzieło nabiera nowego życia. Zależy od naszych predyspozycji i intencji. Tak, lub nie; jeśli odbieramy i odczuwamy wartości przekazu obrazu, lub nie - jeśli nie odczuwamy jego mocy. W obu przypadkach mamy racje. Zasada intencjonalności jest filozoficzną podstawą ontologii sztuki Romana Ingardena, przy której pomocy określał stosunek sztuki do rzeczywistości. Przedmiotami intencji nie są rzeczy realne, fizyczność materii lecz idee i przeżycia, które nadają moc naszemu odbiorowi sztuki, gwarantujący rozwój dziedzictwa kultury, materialnej i niematerialnej.
To moc przekazana przez obraz, tak jak w przypadku „pisania ikon”, będących zapisem modlitwy, malarstwa Stefana Gierowskiego, Jerzego Nowosielskiego, niosących własną energię, siłę nadaną im przez skupionych na dziele malarzy.  Obrazy tę energię włożoną w procesie twórczym niekiedy oddają. 
To nowe życie formy wstępujące na drogę od materiału sztuki, jej tworzywa, do jej nowego, nośnego przekazu, do znaczenia. To nie tyle droga, co drabina sztuki, może nawet wymarzona przez artystów moc płynąca z Jakubowej Drabiny. Niektóre obrazy gasną, inne przyciągają swą mocą, jeszcze inne stają się sacrum jeszcze za życia artysty. 
 Zupełność obrazowego świata 
Nie umniejszając nic z dokonań awangardy i współczesnych sztuk wizualnych, zwłaszcza tzw. syntezy sztuk, której pozostaję fanem i propagatorem, odnoszę wrażenie, że obrazy Andrzeja Fogtta pokazują, że malarstwo tradycyjne żyje i ma się świetnie. To dobra wiadomość dla wątpiących we współczesną sztukę, proroków jej zaniku. Prawie bezwstydnie idea i materia malarstwa tu koegzystują;  raz dramatycznie, raz witalnie i radośnie jak na balu. 
Dla sceptyków -   namacalny dowód potwierdzenia istnienia instynktu sztuki. Tego silnego instynktu sztuki, o którym pisał Denis Dutton, że jest równie wieczny,  jak inny podstawowy instynkt ludzki, ten do przetrwania i do prokreacji.  Dla wszystkich sztuka, to metafizyczny suplement do życia.
 Paradoksalnie, o ile możliwa i łatwa do kupienia, to znacznie bardziej angażująca w obsłudze.
Konkludując,
Andrzej Fogtt
 jako nieobojętny pasażer podróżuje różnymi klasami przez życie, trafia na lepsze i gorsze pociągi, lecz siła jego działania pozostaje unikalnie mocna.  
Wiele obrazów i prac z różnych form sztuk wizualnych było niekonwencjonalnych, budziło kontrowersje lub zachwyt graniczący z podziwem, ale nie pozostawiało obojętnym. To  cykl wywołujących pamięć powidoków, przeczucie rozpoznawalnych światów, marzeń i idealizacji ludzkiego świata, natury, tego co stworzył 
człowieka i samego człowieka, ciekawego doświadczenia nie do końca rozpoznawanego. MOC przebija i jest wchłaniana przez widza instynktownie.
 Fogtt używa języka klasycznego malarstwa, w którym obraz jest próbą uporządkowania spraw i rzeczy. Mimo zmienności tego języka i spraw, które stanowią dla artysty istotę doznań, chce tym podzielić z innymi. 
To szukanie energii języka malarskiego, który to nadaje cały sens tej pracy. To znalezienie, jedno z wielu możliwych, ale na pewno szczere i ciągłe, wciąż na nowo odkrywanie sensu sztuki – w efekcie świetne malarstwo.

 

Inne dostępne obrazy Artysty Andrzej Fogtt:

 

pokazuje 1 z 1